Wokół rysunkowych postaci Bolka i Lolka Blog Marzeny Nehrebeckiej Sąd Okręgowy w Bielsku Białej wyrokiem z dnia 18.05.2005 sgn. akt C 78 86 k:80 orzekł iż współautorami postaci Bolka i Lolka w ujęciu plastycznym są Alfred Ledwig, Leszek Leon Lorek oraz Władysław Nehrebecki i każdej z tych osob przysługują takie same udziały w majątkowych prawach autorskich czyli każdemu po 33.33 . Wszyscy twórcy już nie żyją pozostawili jednak spadkobierców. Alfred Ledwig dwie córki - Yvonne i Barbarę, dziedziczące ustawowo po 50 . Przekłada się to po 16 udzilałów w prawach do postaci dla każdej z nich. Leszek Leon Lorek miał jednego syna Andrzeja i to on odziedziczył calosc udzialow ojca czyli 33 całości praw do wizerunku Bolka i Lolka. Władysław Nehrebecki miał troje dzieci- synów Jana i Romana dziedziczących po 1 4 każdy oraz córkę Marzenę , która odziedziczyła połowę przysługujących ojcu udziałów. Tak wiec Marzena Posiada 16 praw do postaci Bolka i Lolka, braciom przypadło po 8
Blog > Komentarze do wpisu

Niebezpieczny zakręt w lewo

Czterolatki są jak sroki, dojrzą nawet najgłębiej skrywaną zabawkę, byle tylko błyszczała jakimś innym, niż “dorosły” kolorem. Co prawda kiedyś, w dobie PRL, wypatrzenie zabawki w kiosku nie było żadnym osiągnięciem, wystawy świeciły pustkami, artykułów dla dzieci było jak na lekarstwo. Osiągnięciem było jednak uzyskać ją wtedy, kiedy wszyscy są zabiegani, nerwowi i maja mnóstwo spraw do załatwienia. Mama chyba napytała sobie biedy testując mnie w drodze do Katowic ze znajomości znaków drogowych, czyniła to jednak zawsze gdy jechałyśmy naszym żółtym, przyciągającym roje much maluchem. Myślę, że tamtego dnia chciała przede wszystkim zagadać myśli, które pewnie kłębiły jej się w głowie i przeprowadziła mi pierwszy egzamin na prawo jazdy. Nie dziwne więc, że pierwszą rzeczą jaka zobaczyłam gdy tylko weszłyśmy do budynku był żółty znaczek drogowy na wystawie kiosku - ostrzeżenie - niebezpieczny zakręt w lewo.

   Mocno ściskałam w ręce to świeżo zdobyte plastikowe trofeum maszerując za mamą długimi, pokrytymi łuszczącą się farbą korytarzami. Mijałyśmy rozdeptane kapcie pacjentów, ich owłosione nogi, pasiaste szlafroki i odziane w nylonowe rajstopy kościste kolana pielęgniarek, migające pod pokrytymi świeżo wykrochmaloną bielą fartuchami. Dzierżyłam go dumna z tego małego zwycięstwa nad dorosłymi i z samej kolorowej zdobyczy.

   Był obchód i musiałyśmy poczekać zanim wpuszczono nas do środka, oczywiście nie omieszkałam zaprezentować łupu spacerującym po korytarzach odwiedzającym i pacjentom. Dziecinnie szczebiotanie musiało brzmieć w takim miejscu dziwnie i obco, ale wcale się tym nie przejmowałam, paplałam jak zwykle bez opamiętania, nie bacząc na posykiwanie mamy, która za wszelką cenę chciała mnie uciszyć.


   Kiedy wreszcie lekarze uchylili drzwi natychmiast pobiegłam do taty by pochwalić się swoim łupem. Jego łóżko stało pod oknem, a przez okno wciskała się mleczna zimowa biel. Nie spał, czekał na nas. Wcale nie wydawał mi się chory i cierpiący. Przecież ludzie, którzy cierpią, wcale się nie uśmiechają, a na twarzy taty uśmiech był szeroki i promienny jak żółty odblask trzymanej przez mnie zabawki. Nie rozumiałam dlaczego nie mogę wskoczyć na łóżko i zademonstrować tacie jakie poczyniłam postępy w skakaniu na sprężynach. Przecież tata zawsze kibicował mi kiedy skakałam po łóżku. Przepychanki na materacu były moją ukochaną zabawą z tatą. Zamiast tego zagadał chwilkę a potem czytał i podpisywał jakieś papiery, które pokazywała mu mama. Myślę, że to właśnie wtedy tata upoważnił mamę do wybrania środków z jego konta, pobierania pensji, a ona zaraz potem wypłaciła wszystkie przysługujące mu dochody.
 
   Wizyta była dla mnie zbyt krotka, ale dobrze pamiętam tatę. “Niebezpieczny zakręt w lewo” zostawiłam na szpitalnym stoliku. Żółty odblask miał przypominać tacie, że byłam i czekam na niego w domu. Miał mi go zwrócić, bo przecież nie zamierzałam oddać mu go na zawsze. To przecież spore wyrzeczenie rozstać sie z nowiutką zabawką. Czego jednak nie robi się dla taty o którym wszyscy mówią, że jest chory, że źle się czuje i który cię tak bardzo kocha? Żółty trójkącik został więc na szpitalnym stoliku. Tata jednak nie przywiózł go na nasze ostanie święta. Odzyskałam go później, ale wtedy już mi na nim nie zależało. W pamięci majaczy mi jeszcze zakaz ruchu, białe kółko otoczone czerwoną ramką.

 

Spis inwentarza po zmarłym

Wladyslaw Nehrebecki

 
   Z tych wszytkich wymienionych rzeczy pozostal jedynie list - życzenia ostatnie jakie przeczytał.

list

wn

list

czwartek, 10 stycznia 2013, marzena_ne

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: