Wokół rysunkowych postaci Bolka i Lolka Blog Marzeny Nehrebeckiej Sąd Okręgowy w Bielsku Białej wyrokiem z dnia 18.05.2005 sgn. akt C 78 86 k:80 orzekł iż współautorami postaci Bolka i Lolka w ujęciu plastycznym są Alfred Ledwig, Leszek Leon Lorek oraz Władysław Nehrebecki i każdej z tych osob przysługują takie same udziały w majątkowych prawach autorskich czyli każdemu po 33.33 . Wszyscy twórcy już nie żyją pozostawili jednak spadkobierców. Alfred Ledwig dwie córki - Yvonne i Barbarę, dziedziczące ustawowo po 50 . Przekłada się to po 16 udzilałów w prawach do postaci dla każdej z nich. Leszek Leon Lorek miał jednego syna Andrzeja i to on odziedziczył calosc udzialow ojca czyli 33 całości praw do wizerunku Bolka i Lolka. Władysław Nehrebecki miał troje dzieci- synów Jana i Romana dziedziczących po 1 4 każdy oraz córkę Marzenę , która odziedziczyła połowę przysługujących ojcu udziałów. Tak wiec Marzena Posiada 16 praw do postaci Bolka i Lolka, braciom przypadło po 8
Blog > Komentarze do wpisu

Nie uśmiechaj się do dziecka

Szanowny Panie! Jestem zmęczona - bo musiałam śmiać się po śmierci. Do pięcio, sześcio, siedmio, ośmio, dziewięcioletniego dziecka trzeba się śmiać. Ale najwięcej zmęczyli mnie pańscy podwładni - pisała mama do Dyrektora Studia Filmów Rysunkowych 9 stycznia 1984 roku. To pismo było jedno z wielu odpowiedzi na propozycję. Na propozycje sprzedaży praw do dorobku mojego ojca, sprzedaży praw do Bolka i Lolka, Błękitnego Rycerzyka i “każdego przejawu działalności twórczej”. Studio chciało kontynuować produkcje filmów z postaciami po śmierci taty, korzystać z jego pomysłów.



   Oczywiście w liście mama pisała o śmierci taty. Na zawsze pozostała przecież wdową. Za dnia uśmiechała się, bawiła, prowadzała mnie na zajęcia, pomagała w lekcjach.Nocami wyła z tęsknoty i samotności - w poduszkę. Nie chciała budzić śpiącego dziecka. Nie zawsze się to udawało. Czasem wstawałam w nocy i wtedy płacz zamieniał się w śmiech. Te grane na tej samej strunie dźwięki różni tylko tonacja. Kiedy zasypiałam, mama pisała. Do sądów, do rozmaitych instytucji, do studia. Tony pism. Pewnie odkładano je po przejrzeniu kilku stron z uczuciem wyższości i politowania. Nie dziwi mnie to. Nie wyrażała jasno swoich myśli, a może pisała zbyt szybko, zbyt skrótowo, wplatała w tekst nieistotne szczegóły i odbiegała od meritum sprawy. Myślę jednak, że miała sporo racji, a i w jakiś sposób przekazywała słowa i myśli taty. Chyba jestem jedyną osobą, która jest w stanie odszyfrować to, co naprawdę chciała wtedy przekazać. Jeszczę do niedawna traktowałam tę pisaninę jak wszyscy, jak bezsensowną paplaninę, wytwór niespokojnego umysłu. Służyła  jednemu - rozpaczliwej obronie taty. Obronie twórcy - jego duszy - choćby tej jej cząstki, którą zachowała utworach i którą mama tak bardzo kochała. Uważała, że ma prawo do jego dorobku, do jego ochrony, do wypowiadania się w jego imieniu. Była jego żoną, ją sobie wybrał i jej się zwierzał. Pamiętała każde jego słowo.
   Im wcześniejsze pisane są pisma mamy, tym bardziej przejrzyste zawierają wywody, dopiero potem z biegiem czasu wszystkie sądowe sprawy zlewają się w jedną i nie ma już różnicy czy pismo dotyczy sprawy o prawa autorskie, mieszkania, spadku. Wszytko się ze sobą splotło i w rzeczywistości i  w wyobraźni. Stojący za sadowymi sprawami ludzie zbili się w jednoosobowy tłum. Często jednak ta masa przybierała się konkretne ludzkie postaci - moich braci. Jak mówiła nie spotkała nigdy bardziej zawziętych w niszczeniu ludzi. Wiem już, że miała rację.

   Podobno tuż przed śmiercią tata zobowiązał swoich synów do roztoczenia opieki nade mną a oni obiecali dopełnić jego woli. Wyrazem tego miał być wytoczony przeciwko mojej mamie proces, który miał ograniczyć jej prawa rodzicielskie. Zrobili to w dwa miesiące po śmierci taty. Głównym pretekstem było to że mama mama złożyła wniosek o spadek w dwa tygodnie po śmierci taty. Chcieli by wpłacała na moje konto systematycznie jakąś kwotę, a nad odziedziczonymi prawami po ojcu opiekę sprawował Sąd Opiekuńczy. Na pierwszy rzut oka wyglądało to dobrze. Oto troskliwi bracia chcieli zapewnić nieletniej siostrze pieniądze na start w dorosłość. Była to jednak jedyna na przestrzeni wielu lat aktywność braci w mojej sprawie. Mijaliśmy się potem w sądach, czy na ulicy. Zawsze jako obcy. Niedawno, wertując stara korespondencję, zrozumiałam czemu służyła ta inicjatywa. Nie tylko chodziło o to, że ta sprawa mogą przysłużyć się w drugiej, dotyczącej działu spadku jego zabezpieczenia, chodziło o coś więcej. SFR zamierzało kontynuować produkcję filmow z Bolkiem i Lolkiem i innymi stworzonymi przez tatę bohaterami. Przypadała mi wówczas w udziale 1/4 autorskich praw o moim ojcu, praw którymi jako nieletnia nie mogłam dysponować. Nie można ich było sprzedać, przynajmniej nie bez zgody Sądu Opiekuńczego. Takiego samego Sądu, który miał nadzorować moją mamę i na którego decyzje można było wpływać. Sąd odrzucił wówczas wniosek moich braci. Nazwał go złośliwym donosem i mama zachowała pełnię władzy rodzicielskiej.

   W 1983 roku moi bracia sprzedali Studio swoja cześć praw do twórczości taty. Mama nie zrobiła tego nigdy, choć tamte sumy mogły znacznie podreperować jej skromny budżet. Pamiętała ze wcześniej nie zgodził się na to tata i uważała ze nie ma w bielskim studio ludzi godnych kontynuowania dzieła ojca ,że studio będzie działać na jego szkodę. "Postaci Bolka i Lolka NIE SĄ NA SPRZEDARZ" pisała do dyrektora SFR.Mimo braku jej zgody wyprodukowano filmy. Postał pełnometrażowy film (choć słuszniejsza nazwa byłoby "montażowy” bo stanowił zlepek wyjętych z serii o dzikim zachodzie ”fragmentów” połączonych doaniomwanym wstawkami) “Bolek i Lolek na Dzikim Zachodzie”. Cieszę się za tata nie widział tej produkcji. Na pewno byłby rozczarowany tym co zrobiono z jego filmami, scenariuszami i bohaterami.

   Wyprodukowano też “Olimpiadę Bolka i Lolka”, serię Bolek i Lolek w Europie. Dwa filmy montażowe “Sposób na wakacje Bolka i Lolka“ oraz “Bajki Bolka i Lolka”. Te dwa ostanie to połączone planszami z napisami wybrane odcinki znanych serii. Tam nazwisko ojca nie pojawia się ani razu. Reżyserem filmu czy autorem scenariusza stał się autor włożonych pomiędzy filmy komentarzy.
   W 1987 roku bracia wypowiedzieli SFR cesje, jednym z powodów było naruszenie przez SFR praw autorskich i osobistych Władysława Nehrebeckiego. Niedawno dotarłam do starych dokumentów i z początku serii, tego co działo się po śmierci taty i dzieje sie teraz. Na tle tego wydarzeń młoda wdówka z dzieckiem była tylko przeszkodą, którym nikt sie nie przejmował, pyłkiem, który należało zdmuchnąć.



Przychodzą mi na myśl słów “Kołysanki” Dżemu
“Żyj z całych sił i uśmiechaj sie do ludzi bo nie jesteś sam”
Ale co robić, kiedy jest się samemu, nie da się żyć z całych sił i trzeba się śmiać? - do dziecka.



  sfr

sfr

 

 Pismo mamy do dyrekcji SFR

list do SFR

 

Fragment pisma  mamy w sprawie ograniczenia wladzy rodzicielskiej

pismo sad opiekunczy

 

wtorek, 23 kwietnia 2013, marzena_ne

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
sobietaka
2013/05/21 11:17:29
Bardzo tragiczne i smutne...,
ale nie ma wiekszej podlosci w zyciu jak nienawisc w najblizszej rodzinie......
znam to z autopsji,niestety...
pozdrawiam,
e.